Nazywam się Maciej Kudliński i jestem twórcą AdMango. Za tą marką nie stoi agencja z działem obsługi klienta, tylko ja. Pracuję z Buku pod Poznaniem, a moi klienci są w całej Polsce. Pomagam firmom, w których jeden klient jest wart tysiące złotych, pozyskiwać zgłoszenia i zamieniać je w umowy.
Zaczynałem od słów
Moje zaplecze to copywriting. Zanim zacząłem ustawiać kampanie, pisałem teksty, które miały przekonać konkretnego człowieka do konkretnej decyzji. Do dziś uważam, że to najważniejsza część reklamy. Targetowanie, budżety i algorytmy mają znaczenie, ale to treść sprawia, że ktoś zatrzymuje się, czyta i zostawia swój numer.
Dlatego w AdMango tekst nie jest dodatkiem do kampanii. Reklamy, scenariusze wideo i strony piszę sam, w tym samym rytmie, w którym planuję kampanię. Wszystko mówi jednym głosem, bo wychodzi z jednej głowy.
Dlaczego relacje i success fee
W typowym modelu współpracy z agencją klient płaci stałą kwotę co miesiąc, a to, czy z kampanii przyszli klienci, jest właściwie jego problemem. Mnie to nie przekonuje.
Wolę umówić się inaczej. Ty płacisz budżet reklamowy bezpośrednio platformie, a ja rozliczam się głównie od podpisanych umów. Zarabiam wtedy, kiedy Ty zarabiasz. Czasem dochodzi opłata startowa albo niewielka stała obsługa, bo niektóre projekty tego wymagają, ale zasada jest prosta: obu nam zależy na tym samym. Więcej o tym modelu piszę na stronie współpraca success fee.
Taki układ działa tylko wtedy, gdy obie strony sobie ufają. Dlatego stawiam na długie relacje. Wolę pracować z mniejszą liczbą firm, ale dobrze je znać.
Jak pracuję
- Masz mój numer. Nie rozmawiasz z opiekunem, który przekazuje wiadomości dalej. Dzwonisz do mnie i to ja odbieram.
- Zaczynam od końca. Najpierw pytam, kto oddzwania do zgłoszeń i ile wart jest dla Ciebie jeden klient. Dopiero potem planuję reklamy.
- Mówię wprost. Jeśli uważam, że kampania w Twojej sytuacji się nie opłaci, powiem to na pierwszej rozmowie.
- Patrzę na umowy, nie na kliknięcia. Optymalizuję kampanie pod to, co realnie trafia do Twojej sprzedaży.
Co mam za sobą
Nie podaję nazw klientów, ale mogę pokazać liczby. Dla kancelarii prowadzących sprawy frankowe i „euro” pozyskałem ponad 1 500 leadów. Dla branży finansowej ponad 3 500. Z moich kampanii przyszło ponad 3 000 uczestników konferencji, a ponad 600 osób kupiło miejsca na warsztatach inwestycyjnych w cenie powyżej 5 000 zł. Do tego kilkaset leadów dla branży fotowoltaicznej.
Najczęściej pracuję z kancelariami, doradcami kredytowymi, branżą nieruchomości i placówkami medycznymi. Zobacz, czym się zajmuję, na stronie kampanie leadowe.
Najczęstsze pytania
Czy naprawdę pracujesz sam?
Tak. Strategię, teksty i kampanie prowadzę osobiście. Dzięki temu wiem wszystko o Twoim projekcie i nie tracimy czasu na przekazywanie informacji między działami.
Czy pracujesz tylko z firmami z Wielkopolski?
Nie. Działam z Buku pod Poznaniem, a pracuję z firmami z całej Polski. Większość spraw załatwiamy przez telefon i online.
Z kim nie podejmę współpracy?
Jeśli jeden klient jest wart dla Ciebie niewiele albo nikt nie oddzwania do zgłoszeń, kampania raczej się nie opłaci. Wolę powiedzieć to od razu.
Chcesz sprawdzić, czy pasujemy do siebie? Zrób krótki test albo umów bezpłatną konsultację. Możesz też po prostu zadzwonić: 726 555 343.
